Herezje seksualne

 Herezje seksualne

Wywody zaczerpnięte z dzieła PRAEDESTINATUS:

 Indywidualne rozpoznanie przeznaczenia każdego człowieka dokonuje się przez posłuszeństwo i zgodność z własnym głosem wewnętrznym (δαίμων). 

 Jak więc z wolnością u stoików? I u nich jest na mą miejsce. Lubili się posługiwać takim porównaniem:
Przeznaczenie to wóz, do którego uwiązany jest pies. Pies może się szarpać, wyrywać, ale i tak musi za wozem biec albo będzie wleczony. Wolność człowieka polega na tym, żerozpoznaje kierunek "wozu" przeznaczenia i chętnie mu się poddaje.

 W dziedzictwo filozofii greckiej wszedł Rzym. Znaleźli się zwolennicy poszczególnych szkół filozoficznych, które usiłowały rozwiązać kwestię konieczności działania ludzkiego według odgórnego przeznaczenia albo uznania wolnej woli człowieka.

Seneka natomiast, przeciwnie, przekonany, ze wszystkodzieje się z woli Boga, którego utożsamia z przeznaczeniem, opatrznością, naturą, światem, odpowiada zgodnie z koncepcją stoicką:
Wcale nie jestem zmuszany, wcale nie cierpię wbrew woli, wcale nie jestem niewolnikiem boga, ale z jego wola się zgadzam, tym bardziej, ponieważ wiem, że wszystko biegnie pod wpływem niewątpliwego i na wieki określonego prawa. Losy nas prowadzą, a ile każdemu pozostaje czasu, już pierwsza godzina narodzonych ustaliła. 

Przyczyna jest zależna od przyczyny, sprawy prywatne i publiczne są kierowane przez długi szereg zależności: przeto dzielnie należy wszystko ścierpieć, ponieważ
nie - jak sądzimy ~ wszystko zdarza się przypadkiem, ale planowo nadchodzi; już niegdyś zostało ustalone, że cieszysz się, żepłaczesz, i chociaż wydaje się, że przy tak wielkiej różnorodności życie poszczególnych ludzi różni się .

 Trzydziesta pierwsza herezja to adamianie. Przyjęli oni swą nazwę od Adama, naśladując jego nagość w raju, jaką miał przed grzechem pierworodnym. Dlatego też nie uznają małżeństwa, ponieważ - jak twierdzą - nie wcześniej Adam współżył z żoną, jak dopiero po wyrzuceniu go z raju. Wierzą więc, że gdyby nikt nie zgrzeszył, nie byłoby w przyszłości małżeństwa. Przeto zbierają się nago mężczyźni i kobiety, nago słuchają Słowa Bożego, nago się modlą, nago sprawująsakramenty. Ż tego powodu zgromadzenie swoje uznają za raj. Wykrył ich kapłan św. Polikarp92, który adamitów pokonał i wytępił.

 Trzydziestą ósmą herezję głoszą katarowie, którzy w ten sposób siebie nader zarozumiale nazywają, jakoby ze względu na swoją czystość. Nie zezwalają na powtórne małżeństwo, nie uznają sakramentu pokuty. Powołują się na heretyka Nowata, dlatego nazywają się też nowacjanami.

Na czterdziestym miejscu ukazują się apostolici. Zarozumiale przybrali tę nazwę, ponieważ nie przyjmują do wspólnoty tych, którzy korzystają z praw małżeńskich, którzy posiadają dobra prywatne (znajdują się tacy w Kościele katolickim), mnichów i dużą część grona duchownych. Dlatego więc są oni heretykami, ponieważ oddzielają się od Kościoła, mniemają, iż żadnej nadziei na zbawienie nie mają ci, którzy korzystają z tych dóbr, których oni unikają.
Sprzeciwia się im Kościół na podstawie świadectwa Apostoła: Chociażbym ciało moje dręczył nie tylko postami, lecz nawet dał je w ogniu na spalenie, miłości bym zaś nie miał, nic mi to nie pomoże. 

 

Lecz powróćmy do paulianów.
Wszystkim jest wiadome, że my nie chrzcimy powtórnie przybywających na naszą stronę heretyków, lecz kładziemy na nich rękę pojednania i w ten sposób wcielamy ich do społeczności ludu bożego. Co zaś do paulianów, Sobór Nicejski postanowił, by najpierw zostali ochrzczeni i wtedy dopiero przyłączeni do katolickiego ludu.

 


 

 

 Czterdziesta szósta herezja, zapoczątkowana przez Manesa, stworzyła wspólnotę manichejczyków. Owe zaś łodzie, to znaczy dwa świecące ciała niebieskie, tym różnią się między sobą, że Księżyc - według nich - powstał z dobrej wody, a Słońce z dobrego światła. W tych łodziach znajdują się święte moce, które przekształciły się w mężczyzn przynęcających kobiety przeciwnego rodu. Pod wpływem tej podniety, po wzbudzeniu w sobie pożądliwości, uchodzi podobno z nich światło, które mieli wmieszane w swoje ciało. 

Aniołowie światła przejmują je w celu oczyszczenia, a oczyszczone zostaje umieszczone w owych łodziach, by zostało odwiezione do właściwego mu królestwa. Z tej okazji zbierają się ich "wybrani" w celu spożywania jakoby eucharystii
spryskanej nasieniem ludzkim, aby przez to właśnie oczyszczała się boska substancja; także i w innych pokarmach, które przyjmują. Mimo, że zaprzeczają tym czynom, zostały one wykryte. Zostało im to także udowodnione w Kościele kartagińskim. 

Wreszcie, na zebraniu biskupów, wobec całego ludu tę niegodziwą ohydę wyznała dziewczynka, jeszcze nie dwunastoletnia. Nadto zdradziła i inne jeszcze sprawy dodając, że i sama została przez nich zgwałcona z powodu tego ich występnego sakramentu. Gdy początkowo nie uwierzono jednej tylko dziewczynce, podała imiona bardzo wielu uczestniczek tego przestępstwa. Wiadomo, że przy wsparciu trybuna Ursusa, stojącego wówczas na czele pałacu królewskiego, dziewczęta
te ukrywające się po różnych domach, zostały wyprowadzone przez
duchownych i przyprowadzone do kościoła o nazwie Restituta. 

Tutaj, ledwo skarcone, wyznały, że doznały tego samego z tego samego
powodu. Wreszcie cały ten szkaradny występek (gdy w celu ugoszczenia i łączenia się współbiesiadników ze sobą miesza się nasienie z mąką) wychodzi na jaw, jak i to, o czym się opowiada i czego się słucha z największym wstydem. Ostatnio niektórych z nich doprowadzono do Kościoła,  

 Stąd też nazywają się oni katarystami, jakoby oczyszczającymi. Chociaż nie jedzą mięsa ani jajek(mówią bowiem, że jajko już w chwili rozbicia traci wartość), to jednak i tak uznajemy ich za nieczystych, gdyż razem ze wszystkimi współwyznawcami spożywają nasienie ludzkie.  

 Tak współżyją w małżeństwie, aby uniknąć poczęcia i rodzenia, by boża substancja, która wchodzi w nich przez pokarm nie została związana w potomstwie więzami cielesnymi. W ten właśnie sposób dusze - jak wierzą - wchodzą do ciała, to jest przez pokarm i napój. Stąd zdecydowanie potępiają małżeństwo, a o ile u nich bywa, to wyrażają sprzeciw, ponieważ zabraniają płodzić potomstwo. Dlatego są to związki tylko do współżycia. 

 Czterdziestą siódmą herezję, hieracytów, stworzył Hieracha. Zaprzeczają oni zmartwychwstaniu ciał. Do wspólnoty przyjmują tylko mnichów i mniszki oraz tych, którzy nie mają pożycia małżeńskiego. Uważają, że dzieci nie należą do królestwa niebieskiego, ponieważ nie posiadają żadnej zasługi płynącej z walki pokonywania wad. Przeciw niemu wystąpił św. Afrodyzjusz, biskup Hellespontu, głosząc, że prawdę o zmartwychwstaniu ciała potwierdza Nowy i Stary Testament. 

Dzieci zaś również są ludźmi: jeśliby ktoś je zabił, to przecież dopuszcza się zbrodni zabójstwa. Podobnie ten, kto je uświęca przez chrzest, osiąga nagrodę za zbawienie człowieka. Nikomu nie należy odmawiać dostępu do wspólnoty, jak tylko tym,
którzy porzuciwszy swoje żony szukają inne.Syn nie tylko jest mniejszy od Ojca, lecz nawet nie posiada podobnej Mu natury. Wystąpił przeciwko nim kapłan Ammoniusz.



Pięćdziesiąta trzecia herezja, aerianów, została zapoczątkowana przez niejakiego Aeriusza. Ponieważ był on kapłanem, bolał podobno nad tym, że nie został wyświęcony na biskupa. Zaczaj nauczać, że nie powinno się składać ofiary za zmarłych, nie powinno się też ustalać dni postnych, lecz każdy powinien pościć kiedy zechce, by nie wydawało się, iż czyni to pod nakazem prawa. Nie powinno
się też robić żadnej różnicy między kapłanem a biskupem. Przyjmowali do swojej wspólnoty tylko powstrzymujących się od współżycia małżeńskiego.

 Na osiemdziesiątym pierwszym miejscu oskarżany jest Lucyferiusz, jednak nie o herezję, lecz o schizmę, gdyż ludzie pozostając nadal katolikami stawali się lucyferianami - odcinali się od Kościoła przez fakt oddzielania miłości od wiary, chociaż mówi Apostoł:„Gdybym miał wiarę taką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże." . Chełpią się wprawdzie, że nie odstąpili od wiary, to jednak oskarżamy ich o niemałe przestępstwo, ponieważ nie chcieli uczestniczyć we wspólnej miłości razem z Kościołem Bożym.

Podobno osiemdziesiątą piątą herezję zapoczątkowali paternianie. Mniemają, że niższe części ciała ludzkiego zostały uczynione nie przez Boga, ale przez diabła. Dlatego udzielając wszelkiej swobody występkom, które mają źródło w owych częściach, prowadzążycie nieczyste. Przychwyconych na tej niegodziwości potępił biskup Damazy i w ten sposób napisał w swojej relacji do Walentyniana Starszego: "Chcemy powiadomić waszą pobożność, że wenustianie przyłapani na tym szkaradnym występku zostali potępieni przez Stolicę Apostolską." Dołączył również ich zeznania. Przeciwko nim wyszło później specjalne prawo, że gdziekolwiek zostaliby wykryci, to mają być ścigani mieczem kary.

W osiemdziesiątej siódmej herezji wspominamy abeloitów, którzy, chociaż może byli wcześniejsi od wszystkich heretyków, to jednak dopiero teraz, w naszych czasach, przestali istnieć. Wyprowadzili swoją nazwę od syna Adama, to znaczy, nazywali się abeloitami od Abla. Nie wolno było w tej sekcie żyć bez żon, chociaż nie było
pożycia małżeńskiego. Mężczyzna więc i kobieta mieszkający ze sobą razem we wstrzemięźliwości adoptowali sobie chłopca i dziewczynkę jako przyszłych następców tego typu związku. 

Gdy oboje "rodzice" umierali, to wybierano innych na to miejsce, by zawsze para przeciwnej płci następowała po takiej samej parze we wspólnocie tego domu. Gdy umierał jeden z "rodziców", to "dzieci" usługiwały pozo-stałemu aż do jego śmierci, a gdy to nastąpiło, to w podobny sposób sami adoptowali chłopca i dziewczynkę. Nigdy im nie brakowało dzieci do adopcji, ponieważ okoliczni ubodzy sąsiedzi płodzili potomstwo i chętnie je oddawali w nadziei zdobycia obcego spadku.
Tylko ta jedna różnica zachodziła między nimi a nami. Zarzucali nam, że nie uwzględniamy w naszym prawie takich związków, w których pobierający się żyliby jak bezżenni.

Inna książka Seksualne Herezje

W Wielkiej Brytanii pod koniec XIX wieku nowe nauki seksualne – od antropologicznych relacji o religii zakorzenionych w starożytnych kultach płodności po teorie psychoanalityczne, które wyjaśniały religijne doświadczenia w kategoriach rozwoju psychoseksualnego – charakteryzowały religię jako ściśle związaną z seksem. Wynik, jak twierdzi Joy Dixon, był nowym poczuciem, że sama religia może być podejrzana seksualnie. Jednym z rezultatów było coraz większe zaniepokojenie policyjnymi „heresjami seksualnymi”, aby wytworzyć rzekomo normalną (zdrową, monogamiczną i heteroseksualną) religijność. Ogólnym efektem było zawężenie możliwości seksualnych wewnątrz „ortodoksyjnej” religii i połączenie alternatywnych form religii z dysydenckimi seksualnościami, które nadal kształtują zarówno religię, jak i sekularyzm dzisiaj. Opierając się na szerokim zakresie materiałów z różnych elementów brytyjskiego społeczeństwa, ta książka podkreśla dynamiczne zależności między historiami religii i seksualności oraz historycznej ewentualności kategorii, których używamy do zrozumienia relacji między nimi.

 

Często myślimy o religii i seksualności jako o czymś w jakiś sposób sprzecznym – utożsamiając religię z represją seksualną i zakładając, że wolność seksualna jest w jakiś sposób wynikiem bardziej świeckiego społeczeństwa. W Wielkiej Brytanii wiele założeń leżących u podstaw tych idei pojawiło się pod koniec XIX wieku, kiedy nowe idee dotyczące seksualności – od antropologicznych opisów religii zakorzenionych w starożytnych kultach płodności po teorie psychoanalityczne wyjaśniające doświadczenie religijne w kategoriach rozwoju psychoseksualnego – zmieniły ludzkie rozumienie religii. W tej książce Joy Dixon pokazuje, jak relacja między religią a seksualnością w tym okresie była coraz bardziej napędzana troską o kontrolowanie „herezji seksualnych” i tworzenie „normalnej” (zdrowej, monogamicznej i heteroseksualnej) religijności. Ogólnym rezultatem było zawężenie możliwości seksualnych w ramach „ortodoksyjnej” religii i coraz częstsze kojarzenie alternatywnych form religii z dysydencką i marginalną seksualnością, co nadal kształtuje zarówno religię, jak i świeckość do dziś. Biorąc pod uwagę szeroki zakres materiałów pochodzących od zróżnicowanych przedstawicieli brytyjskiego społeczeństwa, od konserwatywnych chrześcijan po radykalnych wolnomyślicieli, książka podkreśla dynamiczny i dialogiczny związek między historią religii i seksualności, a także odkrywa historyczną przypadkowość kategorii, których używaliśmy, aby zrozumieć związek między nimi” – Udostępnione przez wydawcę.


















































 

Komentarze