Tematy randkowe damsko - męskie
Relacje międzyludzkie, a zwłaszcza te między kobietami a mężczyznami, uległy znaczącej zmianie wraz z rozwojem internetu. Dzięki wirtualnym kontaktom mamy możliwość eksperymentowania z własną otwartością i budowania nowych relacji w znacznie łatwiejszy sposób.
Interakcje damsko-męskie są jak najbardziej możliwe, a wiele osób decyduje się na takie działania. Zazwyczaj jednak mężczyźni poszukują krótkotrwałych, jednorazowych spotkań, które często sprowadzają się do seksu. Kobiety natomiast częściej dążą do nawiązywania trwałych związków. Kiedy już uznają, że to ten właściwy mężczyzna, dopiero wtedy są gotowe na intymność.
Warto jednak zapoznać się z różnorodnymi historiami ludzi dotyczących randkowania oraz radzenia sobie z samotnością. Niestety, czas płynie nieubłaganie, a po trzydziestce coraz trudniej znaleźć „przysłowiowego królewicza”. Zamiast tego pozostają jedynie kawalerskie resztki czy przypadki rozwodowe. Czasami, po przeczytaniu litanii czyichś marzeń i wymagań, można dojść do wniosku, że odpowiedni kandydat jest jakby umieszczony na cokole pomnika.
1. Kobiety dostarczają satysfakcję seksualną
W dalekiej Ameryce znajduje się kościół Mormonów. W jednej z internetowych dyskusji samotny mężczyzna tego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, skarży się, że samotne kobiety z Kościoła nie interesują się mężczyznami. To przygnębiające, gdy próbujesz zaprosić kobietę na randkę, a zostajesz zignorowany lub odrzucony. Czy to zbyt wiele, by prosić kobiety o wyjaśnienie, dlaczego cię odrzucają? Czy to za dużo prosić kobiety, żeby chociaż wyjaśniły, dlaczego cię odrzucają? Mam również wrażenie, że przywódcy Kościoła nie zwracają uwagi na potrzeby osób samotnych, jeśli chodzi o satysfakcję seksualną.
W odpowiedzi usłyszał:
Przywódcy
Kościoła nie martwią się także o satysfakcję seksualną osób w związkach
małżeńskich. Mówią o tym w sposób banalny: „wszystko się ułoży, jeśli
będziesz wystarczająco dobry!”. To wykręt, ale Kościół nie chce
ingerować w życie intymne małżeństw. Kiedyś narzucał pewne zasady, ale z
tego się wycofał. Kościół nie może pomóc ci w nawiązaniu kontaktu z
inną osobą; to twoja sprawa. Stara się wspierać singli w nawiązywaniu
relacji, gdy są młodzi, ale gdy opuszczą kręgi młodzieżowe lub znajdą
się w miejscu, gdzie ich nie ma, cała praca spoczywa na nich.
Możliwe,
że wpadłeś w pułapkę – jesteś rozwiedziony lub nigdy nie ożeniłeś się
przed trzydziestką. Nie sądzę, żeby było wystarczająco dużo wsparcia dla
członków, którzy są singlami i mają ponad 30 lat. Taki samotny
mężczyzna może wydawać się mało interesujący, zwłaszcza jeśli nie ma
doświadczenia w relacjach.
Ugruntowane kobiety pragną mężczyzny,
który również jest stabilny, pewny siebie, ma swoje pasje i życie, a
także potrafi wzbogacić ich egzystencję. Szukają szacunku, troskliwości i
bezinteresowności, a nie sytuacji, którą muszą naprawiać. Albo już to
przeszły, albo są singielkami wystarczająco długo, by wiedzieć, czego
pragną. Jak długo trzeba czekać, by znaleźć diament, którego się szuka?
Więc traktuj to jak chcesz. Oczywiście nie znam twojej sytuacji, ale to
są ogólne przemyślenia. Jeśli chodzi o satysfakcję seksualną i więź, to
jest to bardzo trudne. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest
nawiązywanie głębokich przyjaźni, dopóki nie znajdziesz prawdziwej
miłości.
Co do kobiet, być może brakuje im satysfakcji
seksualnej, czyli po prostu seksu. Zazwyczaj nie szukają przygodnego
seksu na jedną noc, lecz partnera na stałe, z którym mogą dzielić coś
więcej. Obawiają się mężczyzn, którzy interesują się nimi tylko w
kontekście seksualnym.
Znalazłeś się w sytuacji, z którą zmaga
się wiele osób, co negatywnie wpływa na ich szczęście i rozwój. W takich
momentach członkowie i liderzy często mówią: „Wytrwaj, a wszystko się
ułoży. Jeśli nie w tym życiu, to w następnym”. To wyświechtane
powiedzenie wcale nie pomaga i prawdopodobnie jest nieprawdziwe.
Osobiście wierzę, że Bóg pragnie, aby ludzie byli szczęśliwi w tym
życiu, a nie tylko w następnym. Zawsze istnieje sposób, by to osiągnąć.
Chociaż
post, modlitwa i czytanie Pisma Świętego mogą pomóc poczuć się lepiej i
znieść swoje nieszczęśliwe życie, prawdopodobnie nie zmienią twojej
sytuacji. Kościół i jego członkowie mają niewiele do zaoferowania, a dla
samotnych osób nie mają konkretnych odpowiedzi. Mogą wytrwać i robić to
samo, co zawsze, z tymi samymi rezultatami, albo mogą myśleć
nieszablonowo i podnieść poprzeczkę, być może nawet poza „Kościół”.
Życzę powodzenia. Niech Bóg błogosławi ci w odnajdywaniu swojej drogi.
Choć
Kościół wspiera członków na wiele różnych sposobów, nie możesz
oczekiwać, że zrobi wszystko za ciebie. Nigdy nie było tak, że swatał
pary w jakikolwiek sposób. Owszem, istnieją portale randkowe dla
katolików, ponieważ oczekuje się, że połączenie nastąpi przez wspólną
wiarę. Jednak lepiej unikać słowa „seks”, bo można zostać uznanym za
osobę o wątpliwej reputacji.
2. Seksualność w samotności
Kontynuując
temat samotności, chciałbym zacytować list, a właściwie komentarz
pewnej kobiety z Polski oraz odpowiedź, którą znalazłem podczas
przeszukiwania internetu w poszukiwaniu wiedzy i tematów do publikacji:
„Chciałabym
zasugerować, aby zajął się Pan nie tylko seksem małżeńskim, ale także
problemami związanymi z seksualnością przeżywaną w samotności. Mam 30
lat, jestem katoliczką. Czuję wyraźne powołanie do małżeństwa i
macierzyństwa, ale jeszcze nie spotkałam na swojej drodze odpowiedniego
mężczyzny. Jednocześnie od lat zmagam się z niezaspokojonym popędem
seksualnym i masturbacją, które są ściśle związane z moim cyklem (dni
płodne). To dla mnie ogromne wyzwanie i nie potrafię zrozumieć, dlaczego
te kilka minut szamotaniny pod kołdrą jest traktowane jak grzech
ciężki, porównywalny z morderstwem. Najtrudniejsze jest dla mnie
całkowite zignorowanie moich problemów przez Kościół. Nie znalazłam
żadnego tekstu ani świadectwa dotyczącego seksualności dorosłych,
samotnych kobiet. Kiedy mówi się o onanizmie, dotyczy to głównie
nastolatków, a starszym osobom przekazuje się nauki o wstrzemięźliwości
przedmałżeńskiej. Księża w konfesjonale po prostu mi nie wierzą i
sugerują, że przyczyną moich problemów jest oglądanie pornografii w
internecie.
Być może Narcyza będzie rozczarowana, ponieważ
moja wypowiedź również odnosi się do „kilkunastoletnich chłopców” (choć,
gdy się wczyta, dostrzeże różnicę). Przyszło mi do głowy, że istnieje
dziedzina, w której, chcąc nie chcąc, muszę być kompetentny i mam
władzę. Tą dziedziną jest ojcostwo oraz rodzicielski obowiązek
ewangelizowania własnych dzieci. Mogę zatem podzielić się tym, co
powiedziałem moim starszym synom: dziewięciolatkowi i jedenastolatkowi.
Otóż
powiedziałem im, że seksualność, która powoli w nich się budzi, jest
czymś niezwykłym, zapowiedzią fantastycznych rzeczy. Dzięki niej być
może kiedyś będą mogli kogoś pokochać i założyć rodzinę (a ich tata
przeżyje kolejną fantastyczną przygodę, stając się dziadkiem). Ale
sprawiać im też będzie trochę kłopotów, bo odkryją w sobie pragnienia (o
ile już nie odkryli), które na przykład odruchowo skłaniać ich będą do
dotykania intymnych części ciała. Taki dotyk jest przyjemny. Taki dotyk
jest przyjemny, ale – powiedziałem – nie warto się w niego angażować. Po
pierwsze, jak każda przyjemność, łatwo uzależnia (to dla moich synów
silny argument, ponieważ od kilku lat walczą z papierowym nałogiem
swojego taty). Po drugie, ta przyjemność jest stworzona, by budować
miłość między mężem a żoną, i tu jest jej właściwe miejsce – wtedy
przynosi niesamowite owoce. Po trzecie, samotna przyjemność łatwo staje
się „czymś innym” – na przykład sposobem radzenia sobie z problemami czy
stresem, a to zawsze jest tylko pozornym rozwiązaniem – kłopoty nie
znikają.
Wysłuchali mnie, trochę pożartowali, nie mieli pytań (wiedzą, że zawsze mogą pytać).
Dla
moich blogowych rozmówców i czytelników istotniejsze być może będzie,
czego im nie powiedziałem. Otóż nie wspomniałem o „grzechu ciężkim”. Aby
grzech ciężki miał miejsce, potrzebna jest pełna świadomość, całkowita
wolność i „materia ciężka”. W przypadku moich synów dwa pierwsze warunki
prawdopodobnie jeszcze nie zachodzą. Nie jestem też pewien, czy w
przypadku masturbacji zawsze zachodzi trzeci warunek. Po drugie, nie
powiedziałem nic o „czystości”. Zauważcie, że to język perswazyjny, a
nie opisowy. Gdy mówimy: „to jest nieczyste”, zależy nam, by zniechęcić,
a nie dać możliwość samodzielnego wyrobienia sobie zdania na dany
temat. Po trzecie, nie powiem im – i tu bezwzględnie korzystam ze swojej
silnej władzy rodzicielskiej – że Kościół w jednym zdaniu (Kompendium
Katechizmu; punkt 492) stawia obok siebie gwałt, cudzołóstwo,
prostytucję i… masturbację jako czyny poważnie sprzeciwiające się
czystości seksualnej. masturbację."
W ocenie własnej seksualności i masturbacji, gdy nie znamy jeszcze
terminu nawiązania odpowiedniego towarzystwa, warto poszukiwać
odpowiedzi na swoje wątpliwości oraz problemy egzystencjalne, co może
pomóc w zmniejszeniu niepokoju. Ważne jest, aby zmienić swoje
nastawienie do życia:
„Człowiek, zarówno na duszy, jak i na
ciele, czuje się brudny, nieczysty. W swoim subiektywnym przeświadczeniu
znajduje się w oddaleniu od tego, co czyste i święte. W takiej
egzystencjalnej sytuacji bardzo trudno uwierzyć, że nadal można spotkać
się z Bogiem. Ewangelia zapewnia, że żaden grzech seksualny nie
przekreśla człowieka w oczach Bożych. Grzech, choć w danej chwili jest
odwróceniem się od Boga, za chwilę może stać się szansą na głębokie
nawrócenie i spotkanie z Nim.”
3. Baba stara nie chce być samotna
Bardzo przepraszam za natręctwo, wstyd mi bardzo, że do tej pory nie mam nikogo, nikogo nie wybrałam. Nie jestem kobietą o wygórowanych wymaganiach — a może tak? Nie wiem, wiem tylko jedno — nie mogę pod swój dach przyjąć obiboka, bez grosza w kieszeni, jestem rencistką bez majątku i nie stać mnie na „luksus” utrzymywania kogokolwiek. Czy to, co piszę, źle o mnie świadczy? Proszę mi wierzyć — zagubiłam się już w moich pragnieniach, a pragnę poznać tylko normalnego człowieka, nie sponsora, jelenia — jak to teraz się dzieje — nie szukam też i dachu nad głową, mam wygodne dla 2 ludzi M-3 z telefonem, w miarę urządzone, nie szukam wrażeń, przygód, pragnę żyć w miarę spokojnie u boku serdecznego człowieka i po kres swoich dni. Nie mam żadnych znajomości. Tylko wy, wasz miesięcznik jest moją „deską ratunku”. Wybaczcie starej babie, że nie chce być samotna!

Na temat mego małżeństwa, które zakończyło się rozpadem z winy męża, nie będę się rozpisywała, nie w tym cel mego listu do was, dodam tylko
tak na marginesie, że mój mąż był i jest człowiekiem zapatrzonym w swój
czubek nosa, jak to sobie kto wytłumaczy — jego sprawa, ale moje
małżeństwo z nim to pasmo upokorzeń i poniżeń, niewiele dobrego można
powiedzieć.
Obecnie swoją osobą oraz wygodnym mieszkaniem dysponuję jak zechcę, nie mam żadnych zobowiązań, mimo że jestem w separacji, były mąż mieszka kilkadziesiąt kilometrów dalej, ja mieszkam samotnie, a że nie należę do ponurych samotnic, rozpacz była i minęła, na szczęście, czas najlepszym bywa lekarzem. Ale chociaż 50 lat na karku, żyć się chce, a i kochać i być potrzebną także pragnę, stąd też napisałam anons do wspaniałej Redakcji „Seksretów”, napisałam raz i drugi, powiecie —anonsoliczka, no nie wiem, ale jeśli podam kilka przykładów, może inaczej stwierdzicie.

Jeszcze w 1994 r. otrzymałam korespondencję od wielu panów, wybrałam pana z Ostrowca Św., korespondencyjna znajomość trwała kilka miesięcy i na Nowy Rok zostałam zaproszona do bardzo miłego i w końcu zakochanego — korespondencyjnie— wybranka. Pojechałam, byłam 3 dni i z ogromnym niesmakiem wróciłam, ocena krótka — pan nie potrafił być sobą, cały czas jak na scenie grał, grał podle, nie mam wielkich wymagań, ale lubię czystość i porządek, nie jestem pedantką, ale aż mnie odrzucało od miski od mycia, nie było łazienki, miska zarośnięta brudem, nie wspomnę o wygódce za domkiem — koszmarne noce na jednym tapczanie, pan ten pisał o sobie: „Zawsze czysty, zadbany, elegancki”. Rzeczywistość, niestety, az skrzeczała.
Pan z Jastrzębia Zdroju był u mnie w gościnie, zachowywał się kulturalnie, niemal dostojnie, był serdeczny, schludny, miły. No, nareszcie — myślę sobie. W rewanżu zaprosił mnie do siebie — pojechałam. Pierwsze chwile jak u mnie w mieszkaniu — miłe, serdeczne, po niedługim czasie na stół wjechała wódka „żytko”, piłam niewiele, nie lubię żadnego alkoholu, zjawili się koledzy mego „adoratora”, niedomyci, jak z meliny, panom rozwiązały się języki — co to kto, „niby-major” w cuchnących skarpetkach, buty zdejmowano w przedpokoju, mój „adorant” wpadł w samouwielbienie, mianował się a to księdzem, a to dyrektorem, a to jakimś właścicielem kopalni. Obłęd, wódka lała się nieomal jak z wiadra! Zakończenie — zwiałam jak oparzona.

Jestem u kolegi
Pan z Gorzowa również był „serdeczny, miły i kulturalny”, zaprosiłam do siebie, przyjechał i juz w drzwiach złapał mnie w ramiona i ściskał, nie zauważył, że obserwuję jego twarz w lustrze garderobianki i nieskrępowany „łypał” oczami po moim mieszkaniu, zaproponowałam: kawę czy herbatę? Kawę!!! Ale mocną, z trzech pełnych łyżeczek!!! Krzyknął, aż podskoczyłam, po chwili rozmowy przy kawusi nagle się zrywa i doskakuje, nieorna! depcząc mi po stopach, do telefonu, z twierdzeniem: „muszę zadzwonić do mojej niuni”.
Okazało się, że jest to pani, która z nim mieszka, a on informował, że jest u kolegi i wróci po 2-3 dniach. No, ładne mam szczęście — pomyślałam, ale myślę, co będzie dalej? Po obiedzie u mnie zaproponował chwileńkę relaksu, zaproponowałam, aby się zdrzemnął w drugim pokoju, a on łaps mnie za krocze i mamrocze w ucho: „ale ty ze mną”. O nie, taka szybka to ja nie jestem, mówię, on przytula się do mnie coraz mocniej, aż wciska się we mnie i gryzie mnie w ucho, zabolało, odepchnęłam. On krótko—jak nie, to nie, odjeżdżam dzisiaj.
No i dobrze! Proszę mi wierzyć, jestem normalną kobietą, jakich wiele, szczupłą i średniego wzrostu, wyrozumiałą, cierpliwą, moim pragnieniem jest poznać równie normalnego człowieka, ale człowieka, który szanując drugą osobę szanuje samego siebie, nie szuka majątku, do grobu niczego nie zabiorę, sama także do bogatych nie należę, jestem też i z temperamentem, ale nie należę do kobiet, które szybkie numerki traktują jak połknięcie łyka wody(!) z pierwszy,i sekspartnerem, jaki się nawinie. Ot baba stara.

Może należę do zacofanych kobiet, ale jakoś tego nie odczuwam. Gdzie tkwi błąd, że nie umiem znaleźć partnera? Nie mam znajomych, którzy by mnie z kimś wolnym, niezależnym finansowo poznali, nie latam po plotach, po kominkach, lubię książkę, film, teatr, delikatną muzykę, przyrodę. Jestem sama baba stara, boleśnie sama, a wiadomo — we dwoje i lżej, i milej, tak w dzień, jak i w nocy. I co wy na to?
Mam zrezygnować z szukania partnera, który by mnie
zaakceptował taką, jaką jestem (na pewno nie zgryźliwą jędzą), który
okazałby się opiekuńczym, nie sponsorem, ale opiekuńczym jako mężczyzna,
umiał być czułym, delikatnym, ale z temperamentem, stanowczym i
zdecydowanym, który wódkę ma za wroga, czyli „zna skutki picia wódki” i
jej nie nadużywa, zna granice zdrowego rozsądku? Ja niestety nie
zrezygnuję, nie mogę i nie umiem. A może nie ma mężczyzny w przybliżonym
do mego wieku, takiego, o jakim marzę? Co wy na to, Droga Redakcjo? Co
na to wasi ,-, czytelnicy? o Z bardzo serdecznym pozdrowieniem dla
Szanownej, Kochanej Redakcji oraz dla wszystkich Czytelników, bez
wyjątku — ludzie o innych orientacjach też ludzie. Stara baba, (Poznań),
L-902.
„INNA”?
We dwoje lepiej poznajmy kobiety wspólnoty
Nasza wspólnota to także miejsce, które sprzyja nawiązywaniu kontaktów
damsko-męskich, podobnie jak inne portale. To specyficzne rozwiązanie
dla wtajemniczonej społeczności samotnych oraz rodzin, obejmującej
kobiety i mężczyzn w różnych grupach wiekowych, statusach społecznych i
zainteresowaniach. Jak wiadomo, preferowane są „wolne małżeństwa”, co
może skłaniać do poszukiwania wszelkich form kontaktów towarzyskich, a
także swobodnych rozmów o seksie, codziennym życiu czy nawet o pogodzie.
Dobra sprzedaż na czasie
Korzystając z dowolnego Portalu randkowego, warto zadbać o odpowiednie zdjęcia, aby
dobrze się zaprezentować i przyciągnąć właściwych „kupujących”. W myśl
zasady poznanej w części 29, warto dobrze „sprzedać” siebie, aby trafić
na odpowiednich partnerów. W myśl poznanego w części 29 targowiska.
Samice sprzedają, samce
kupują. Nie mówimy tu o sprzedaży seksu, ale każdy wie, że na portalach
randkowych również ważne jest, aby „dobrze się sprzedać”, by
zainteresować potencjalnych klientów, czyli mężczyzn. Kluczowe jest nie
tylko interesujący opis osoby i jej upodobań, ale także równiez
atrakcyjne nagie zdjęcia, ponieważ nikt nie chce kupować kota w worku.
Zdjęcia takie, już mogą dostarczyć pewnej satysfacji seksualnej.
W kontekście naszej zamkniętej, lokalnej wspólnoty, gdzie na co dzień spotykamy się z innymi osobami w kościele, sklepie czy na mieście, potrzebne są nowe perspektywy, takie jak te znane z Magii Nagości (wybrane przykłady prezentowane są ponizej) czy z popularnych stron internetowych, takich jak Czech Casting.
Magia Nagości to telewizyjna seria polskiej edycji programu, którego nie tylko uczestnicy, ale i widzowie muszą wykazać się dystansem i otwartością. W tym promującym wolność, równość i ciałopozytywność show uczestnicy wybierają sobie wymarzonego partnera na randkę tylko na podstawie nagiego wyglądu ciała.
To
może stanowić niezbędną podstawę do tworzenia profili kobiet w naszej
wspólnocie. Dlatego już teraz kobiety, które zapisały się do wspólnoty,
co miało miejsce w pierwszych chwilach prezentacji jej zasad,
zobowiązane są do jak najszybszego wykonania nagich zdjęć całej
sylwetki, które powinny być zrobione przez inną osobę.Obowiązuje to
wszystkie kobiety od lat 15 (tzw. wieku zgody).
Jeśli mężczyźnie podoba się kobieta, jeśli jej piękno przyciąga jego wzrok albo nawet odkrywa on w sobie, że pragnąłby z nią obcować seksualnie, nie jest to jeszcze grzechem. Tym samym może juz być spełniona wstępna satysfakcja seksualna.
Jest
to również zaproszenie do eksperymentowania z nagim ciałem przed
obiektywem aparatu. Celem tego zabiegu jest lepsze zaakceptowanie
nagiego ciała i pokonanie wstydu.

























































Komentarze
Prześlij komentarz